czwartek, 17 grudnia 2009

Ostatnie chwile w UK:)

Ostatnie tygodnie na uczelni kompletnie mnie wymęczyły. Brakowało czasu żeby chociaż na chwilę odpocząć, a co dopiero wyjść i zrobić jakieś zdjęcia na bloga...:) Całe szczęście już jestem w Polsce. Z ogromną ilością wolnego czasu. Bez planów, terminów, z (jeszcze) malutką wizją zbliżających się egzaminów;) Odpoczywam, zwłaszcza kiedy wyglądam przez okno albo rzucam śnieżkami;) Znów czuję się jak dziecko. I świat się do mnie uśmiecha.

Zdjęcia zrobione były 14 grudnia, w ostatnie dni pobytu w Walii (stąd te cudowne pola z owieczkami za moimi plecami:P). Jak widać, miasto w którym mieszkam raczej nie należy do największych. Mhm. Właściwie nie należy też do tych średnich;) Jest malutkie, z 20 tysiącami mieszkańców, w tym 8 tysiącami studentów;) To chyba najbardziej przygnębiająca rzecz w tym miejscu. Ale przynajmniej jest tu morze. No i zachód ładny czasem nawet się zdarzy;)



After last weeks of the first term I feel completely exhausted. There wasn`t enough time for a moment of rest, to say nothing of getting out and taking some pictures of my outfits...;) Luckily, I`m in Poland now (at last!). With a huge amount of free time. Without any plans or assignments, and with a (still) small vision of approaching exams;) I`m resting, especially whilst peeping through the window and throwing snowballs:) I feel like a child again. And the world is smiling on me.

Photos were taken on 14th December, during my last days in Wales (that`s why you can admire this beautiful views of field with sheeps;)). As you can see, the town that I live in doesn`t belong to the biggest ones. Mhm. Actually, it doesn`t belong to those in a medium size either:) It is very very small, with only 20 thousands of residents, including 8 thousand of students;) I think this is the most depressing thing in that place. At least there is a sea here. And sometimes even some nice sunsets occur;)







Photos by Bartosz Z.

Wearing Stradivarius blazer, Zara shirt, Mango jeans, Zara ankle boots, Mango handbag, and Dorothy Perkins necklace.



To za czym najbardziej tęsknie będąc w UK, to widok zmieniających się pór roku. Tu wszystkie dni są takie same. Czasem wychodzi słońce, czasem spadnie deszcz. Pory roku różnią się jedynie temperaturą. Dlatego też, kiedy wracam do domu na święta, wariuję na widok śniegu.


The thing that I miss the most whilst being in UK is the view of changing seasons. Here, every day is the same. Sometimes is shining, sometimes is raining. Seasons differ only in temperature. So, when I`m going back for Christmas to Poland, I go mad at the sight of snow. Isn`t it beautiful?




Song for today : http://www.youtube.com/user/nattboch#p/a/f/0/WUSYb3igXzI

8 komentarzy:

  1. oh my! i love these pictures, they're amazing

    those pants! those shoes! that blazer!.. all wonderful

    --casey
    http://mcscloset.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. I love how you've let your shirt sleeves stay long under the rolled up sleeves of your blazer. Genius.

    XO

    www.SeekingDirtyHairHalo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. living in a small town can be relaxing. you get back to yourself when you're away from the hustle and bustle of the city.

    i love your outfit. i like how you paired pearls with plaid =)

    you have amazing photos. following =)

    OdpowiedzUsuń
  4. swietnie wygladasz, koszula jest boska :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też szajeje na ich punkcie, pół Polski zjeździłam by je zdobyć, błagając i prawie płacząc ! :)
    twoja ćwiekowana torebka jest cudowna !

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne zdjęcia i stylizacja:)

    OdpowiedzUsuń